Publikowanie na LinkedIn przyciąga klientów jak magnes – Maciej Lewiński o budowie marki osobistej

Dziś Maciej Lewiński = Google Analytics. Specjalizacja w tej jednej dziedzinie pozwoliła połączyć predyspozycje, z umiejętnościami i potrzebami rynku. Jednak nie zawsze tak było. W dzisiejszej rozmowie opowiada o tym, jak poszukiwał swojej drogi w czerwonym oceanie marketingu oraz jakich kanałów komunikacji używa do pozyskiwania klientów i kursantów. 

Współpraca z dużymi markami

Sebek od Meta Ads: Miałeś okazję wdrażać narzędzia analityczne dla takich firm, jak Pizza Hut, Empik czy Allegro. Czy praca z takim klientem znacząco różni się od wdrożenia w mniejszych (lub po prostu mniej znanych) firmach? 

Maciek Lewiński: Praca z gigantami, jak Pizza Hut czy Allegro, to zupełnie inna bajka niż współpraca z mniejszymi firmami. W dużych firmach czujesz się trochę jak na korporacyjnym weselu – są rozbudowane zespoły (każdy ma swoją „działkę”), decyzje podejmowane są w wielu iteracjach, a na koniec zawsze znajdzie się ktoś, kto rzuci: „A może by to zrobić inaczej?”. Przy takich projektach planowanie i koordynacja to podstawa, bo jedna mała zmiana potrafi uruchomić lawinę maili z dopiskiem „CC”.

Z kolei w mniejszych firmach atmosfera jest bardziej kameralna, a procesy bardziej przypominają… zamówienie pizzy na wynos. Decyzje podejmuje się szybciej, ale za to budżet często jest napięty jak spodnie po świętach. Plus? Wszystko dzieje się dynamiczniej, a zmiany można wdrożyć jeszcze zanim zdążysz zaparzyć kawę.

Specjalizacja kluczem do sukcesu

Sebek: Dzięki Twojej polecajce sięgnąłem po książkę „Wyróżniaj się lub zgiń”. Obserwując Ciebie widzę świetnie wykorzystanie tego w praktyce. Specjalizujesz się we wdrażaniu narzędzi analitycznych, szczególnie Google Analytics 4. Jednak z pewnością posiadasz dużo większe kompetencje. Czy trudno jest świadomie ograniczać się tylko do tego obszaru?

Maciek: Cieszę się, że książka wpadła w Twoje ręce! „Wyróżniaj się lub zgiń” to jedna z pierwszych książek, jakie czytałem, ucząc się marketingu – taki mój marketingowy „starter pack”. Do dziś kieruję się jej zasadami – lepiej być specjalistą, który wyróżnia się konkretną wiedzą i doświadczeniem w GA4, niż jednym z tłumu, który „robi wszystko i nic”. Specjalizacja to klucz, żeby zamiast szukać klientów, to oni szukali mnie.

Ograniczanie się do jednego obszaru, jak GA4, czasem bywa wyzwaniem, bo przecież marketing to ocean możliwości. Mam też doświadczenie w wielu innych narzędziach i strategiach, ale nauczyłem się, że im bardziej się rozdrabniasz, tym mniej jesteś widoczny. Skupienie się na jednym temacie pozwala mi dostarczać realną wartość i być tym gościem, do którego się dzwoni, gdy w firmie „GA nie bangla”. 

Sebek: Obecnie jesteś już kojarzony dokładnie z tym, czym się zajmujesz. Od jak dawna udało Ci się osiągnąć ten etap? Jak długo (i czy w ogóle) miałeś etap, że trochę poszukiwałeś swojego miejsca, niszy, wyróżnika? 

Maciek: To był proces, a nie moment „eureka!”. Zanim zacząłem być kojarzony jako specjalista od analityki i Google Analytics, miałem etap poszukiwań – można powiedzieć, że to był taki „marketingowy survival”. Próbowałem różnych rzeczy: SEO, kampanii PPC, trochę email marketing – wszystkiego po trochu, ale czułem, że brakuje mi tego „wow”, tej jednej rzeczy, w której mogę być naprawdę najlepszy.

Przełom nastąpił, kiedy zacząłem mocno zagłębiać się w analitykę. Okazało się, że to mój element – lubię liczby, lubię porządek w danych i lubię pomagać innym to ogarniać. Wtedy uświadomiłem sobie, że specjalizacja to klucz. To był moment, w którym przestałem być „tym od marketingu” i stałem się „tym od Google Analytics”. Proces trwał kilka lat – najpierw eksperymenty, potem systematyczne budowanie kompetencji i rozpoznawalności. Dziś to działa, bo ludzie wiedzą, z czym do mnie przyjść, a ja mogę się skupić na tym, co robię najlepiej. 

Generowanie ruchu w górze lejka

Sebek: Sprzedajesz swoje szkolenie online z wykorzystaniem Meta Ads. Na co szczególnie zwracasz uwagę przy ocenie skuteczności Twoich reklam? 

Maciek: Dla mnie Meta Ads to kanał strategiczny, bo pozwala mi tanio i skutecznie budować górę lejka. To trochę jak tania wejściówka na koncert – przyciągam ludzi, którzy są zaciekawieni, a potem remarketingiem podaję im główne danie.

Skupiam się przede wszystkim na tym, żeby wygenerować duży, ale jednocześnie jakościowy ruch. Meta Ads daje mi narzędzia do testowania różnych grup odbiorców, kreacji i komunikatów, dzięki czemu mogę dotrzeć do odpowiednich ludzi za relatywnie niskie pieniądze. A kiedy już trafią na stronę, wchodzi remarketing – taki cyfrowy follow-up, który delikatnie przypomina im, dlaczego to moje szkolenie jest tym, czego właśnie potrzebują.

Strategia? Góra lejka musi być szeroka i tania, a dalsze etapy – precyzyjne i angażujące. Meta Ads jest idealne, żeby to zgrać.

Sebek: Czy obserwujesz jakąś różnicę na przestrzeni ostatnich kilku lat w kontekście zainteresowania kursami online? 

Maciek: Zdecydowanie tak! Ostatnie lata to boom na kursy online – pandemia była tu jak katalizator. Ludzie odkryli, że mogą uczyć się w swoim tempie, bez wychodzenia z domu, a dostęp do wiedzy od ekspertów stał się bardziej powszechny. Jednak rynek nie tylko się rozwinął, ale też mocno zmienił – dziś odbiorcy są bardziej wymagający. Nie wystarczy wrzucić kurs „na odwal się”. Liczy się wartość, konkretne umiejętności i odpowiedź na realne potrzeby.

Właśnie dlatego sam nie mam kursu online z GA4 w klasycznym wydaniu, bo większość kursów na rynku to „kopiuj-wklej”: jak skonfigurować konto, jak dodać tagi. To ważne, ale… ile razy można oglądać to samo? Moje szkolenia z Google Analytics online idą o krok dalej – skupiają się na tym, jak z tych danych korzystać, jak wyciągać wnioski i przekładać je na konkretne decyzje biznesowe. To nie jest instrukcja obsługi, tylko kurs dla ludzi, którzy chcą, żeby analityka faktycznie pracowała na ich sukces.

Zainteresowanie kursami rośnie, ale żeby się wyróżnić, trzeba dostarczyć coś, co daje realną wartość. I na tym właśnie się skupiam. 

Webinar niczym dobra cynamonka

Sebek: Czy organizowałeś lub brałeś udział w webinarach? Jak oceniasz taką formę dotarcia do odbiorców? 

Maciek: Tak, miałem okazję zarówno organizować, jak i brać udział w webinarach, i muszę przyznać – to forma, która naprawdę działa, ale tylko wtedy, gdy jest dobrze zaplanowana. Webinar to jak dobra cynamonka – może przyciągnąć tłumy, ale jeśli zabraknie smaku (czytaj: wartościowych treści), to szybko się rozczarują.

Co jest kluczowe? Po pierwsze, konkretny temat, który od razu pokazuje uczestnikom, co zyskają. Po drugie, interakcja – nie ma nic gorszego niż webinar, który przypomina wykład akademicki. Ludzie chcą zadawać pytania, komentować, czuć, że są częścią rozmowy. Po trzecie – prostota. Technologie, jak to technologie, zawsze potrafią spłatać figla. Tu wchodzi prawo Murphy’ego w pełnej krasie: jeśli coś może pójść nie tak, to pójdzie. Dlatego zawsze mam plan B – zamiłowanie do survivalu uczy, żeby być gotowym na każdą sytuację. Czy to awaryjny komputer, czy szybkie przejście na telefon, ważne, żeby uczestnicy zapamiętali wartość merytoryczną, a nie chaos techniczny.

Dla mnie webinar to jak wyprawa w teren – sukces zależy od przygotowania i gotowości na niespodzianki. Jeśli wszystko działa, odbiorcy skupiają się na treści, a nie na tym, że ktoś zapomniał wyłączyć powiadomienia w tle. Dzięki temu webinary stają się świetnym sposobem na budowanie relacji, pokazywanie swojej wiedzy w praktyce i przekonywanie ludzi, że to, o czym mówisz, naprawdę działa. A jeśli przy okazji uda się uniknąć „survivalowych” sytuacji technicznych, to wszyscy wychodzą zadowoleni. 

Zobacz też: Czy webinary wciąż działają? 300 tys. zł. w jednym okienku sprzedażowym

Sebek: Prowadzisz również newsletter. Jaką rolę pełni on w Twoim lejku marketingowym? 

Maciek: Newsletter to moje narzędzie do budowania relacji i zaufania – taka cyfrowa pogawędka przy kawie (albo cynamonce). W moim lejku marketingowym pełni kluczową rolę na etapie angażowania odbiorców i przekonywania ich, że warto zostać na dłużej.

Dzięki newsletterowi mogę regularnie dzielić się wartościowymi wskazówkami, pokazywać swoje podejście do analityki i, co ważne, edukować. Nie sprzedaję od razu – na tym etapie bardziej zależy mi, żeby odbiorcy zobaczyli, że jestem w tym, co robię, naprawdę dobry. A jeśli przy okazji wywołam uśmiech albo sprawię, że ktoś spojrzy na dane z nowej perspektywy – to już wygrana.

Newsletter to też świetne narzędzie do „dogrzewania” leadów. Czasem ktoś zapisuje się z ciekawości, a potem – czytając kolejne maile – dochodzi do wniosku, że moje szkolenia czy współpraca ze mną to dokładnie to, czego potrzebuje. Dla mnie to nie tylko komunikacja, ale sposób na budowanie społeczności, która wie, czego się po mnie spodziewać.

Korzyści z wdrożenia Google Analytics

Sebek: Jakie są największe korzyści z prawidłowego wdrożenia Google Analytics przy sprzedaży produktów cyfrowych? 

Maciek: Prawidłowe wdrożenie Google Analytics to jak wyposażenie się w kompas podczas wyprawy – nagle wszystko staje się jasne, a Ty wiesz, dokąd zmierzasz. Przy sprzedaży produktów cyfrowych korzyści są ogromne, bo pozwala nie tylko zbierać dane, ale przede wszystkim wyciągać z nich konkretne wnioski.

Po pierwsze – pełna kontrola nad ścieżką zakupową. Widzisz, skąd przychodzą Twoi klienci, które kampanie naprawdę działają i gdzie tracisz potencjalne leady. Dzięki temu możesz skupić się na działaniach, które przynoszą największy zwrot z inwestycji.

Po drugie – optymalizacja treści i ofert. Google Analytics pokaże, które strony przyciągają uwagę, a które powodują ucieczkę. To bezcenne przy tworzeniu skutecznych landing page’y czy udoskonalaniu ofert.

Po trzecie – mierzalność wszystkiego. Od źródeł ruchu po zachowanie użytkowników na stronie – wiesz, co działa, a co należy poprawić. Bez strzelania na oślep, tylko z precyzją snajpera (lub jak kto woli – kucharza, który wie, ile cynamonu dodać, żeby było idealnie).

Google Analytics to narzędzie, które pozwala podejmować decyzje na podstawie faktów, a nie przeczucia. To klucz do skuteczniejszej sprzedaży produktów cyfrowych i budowania długofalowego sukcesu. 

Zobacz też: Ile kosztują reklamy na Facebooku?

Sebek: Jakie są minimalne i najczęstsze koszty wdrożenia Google Analytics przez specjalistę? Jak szybko te inwestycje się potrafią zwrócić? 

Maciek: Cena wdrożenia Google Analytics nie jest wystandaryzowana jak cena frytek w McDonald’s – to nie fast food, tylko usługa szyta na miarę. Każdy projekt jest inny i wymaga indywidualnego podejścia, bo potrzeby małych e-commerce’ów różnią się od wymagań wielkich korporacji.

Minimalne koszty zaczynają się od około 3-5 tys. złotych – to cena za podstawowe wdrożenie i konfigurację. Przy bardziej rozbudowanych projektach, obejmujących zaawansowane trackowanie, integracje z innymi narzędziami czy raportowanie dostosowane do biznesowych potrzeb, koszty mogą wzrosnąć do 10-20 tys. złotych, a w przypadku dużych firm – nawet więcej.

Zwrot z inwestycji zależy głównie od tego, jak szybko zaczniesz korzystać z dostarczonych danych. Jeśli masz dobrze przemyślaną strategię marketingową i wiesz, co chcesz osiągnąć, inwestycja może zwrócić się już w ciągu kilku miesięcy. Na przykład dzięki poprawie efektywności kampanii, eliminacji niepotrzebnych wydatków czy lepszemu zrozumieniu zachowań klientów.

To jak zakup cynamonki – wydajesz kilka złotych, ale satysfakcja i energia do działania są natychmiastowe. W przypadku Google Analytics satysfakcja polega na tym, że w końcu wiesz, co działa w Twoim biznesie, a co wymaga poprawy.

Sebek: Regularnie publikujesz na LinkedIn. Czy przynosi Ci to wymierne korzyści w postaci nowych klientów, zleceń, kursantów? 

LinkedIn działa na klientów jak magens

Maciek: Regularne publikowanie na LinkedIn to dla mnie nie tylko sposób na dzielenie się wiedzą, ale też fundament budowania marki osobistej. W moim przypadku – działa jak magnes na nowych klientów, zlecenia i kursantów. Co najważniejsze, LinkedIn pozwala docierać do osób, które faktycznie potrzebują wsparcia w analityce, a nie do przypadkowych obserwatorów.

Korzyści są wymierne, bo treści, które publikuję, przyciągają ludzi zainteresowanych konkretnymi rozwiązaniami. To trochę jak z dobrą kampanią reklamową: pokazujesz wartość, edukujesz, a potem ludzie sami piszą, pytając o współpracę. LinkedIn działa też świetnie jako wizytówka – potencjalni klienci mogą zobaczyć, czym się zajmuję, jak podchodzę do analityki i czy moje podejście im odpowiada.

Dzięki regularności i konsekwencji LinkedIn stał się dla mnie czymś więcej niż platformą – to miejsce, gdzie nawiązuję relacje biznesowe, które często przeradzają się w długoterminową współpracę. A przy okazji, mogę dorzucić trochę humoru czy poznańskich akcentów, co dodatkowo wyróżnia mnie na tle innych ekspertów. 

Sebek: Skąd czerpiesz wiedzę? Jesteś na takim poziomie, że większość osób uczy się od Ciebie. Gdzie Ty znajdujesz nowe informacje, które poszerzają Twoje horyzonty? 

Maciek: Czerpanie wiedzy to dla mnie proces ciągły – trochę jak survival, gdzie zawsze trzeba być gotowym na nowe wyzwania. Mimo że wiele osób uczy się ode mnie, wiem, że w analityce i marketingu nie ma miejsca na stagnację. Dlatego stale poszerzam swoje horyzonty.

Po pierwsze, śledzę najnowsze trendy i zmiany w narzędziach, takich jak GA4, na bieżąco. Oficjalne dokumentacje, blogi produktowe, webinary – to moja baza. Po drugie, czerpię wiedzę od swoich klientów – w końcu mam ich w swojej agencji ponad 100, a to oni karmią mnie danymi! Każdy z nich to inny case, inne wyzwanie i inny zestaw problemów do rozwiązania. Dzięki temu nie tylko rozwiązuję konkretne sytuacje, ale też stale uczę się nowych rzeczy w praktyce.

Po trzecie, testuję na własnych projektach – eksperymenty na żywym organizmie są najlepszym sposobem na naukę. A na koniec – książki i raporty branżowe. Analityka to tylko część większej układanki, więc sięgam też po tematy związane z psychologią, strategią i biznesem. Traktuję to jak wyprawę w nieznane – każdy krok przynosi coś nowego, a ja uwielbiam być w ruchu. 

Jak się skontaktować?

Sebek: Gdyby ktoś chciał skorzystać z Twojej pomocy, to jak najlepiej się z Tobą kontaktować? 

Maciek: Najlepiej złapać mnie na LinkedIn – tam jestem najbardziej aktywny i można szybko się ze mną skontaktować. Wystarczy wysłać wiadomość, a ja zazwyczaj odpowiadam jeszcze tego samego dnia (chyba że akurat wpadnę w survivalowe klimaty i testuję, jak długo mogę wytrzymać bez Wi-Fi ).

Jeśli ktoś woli bardziej tradycyjne podejście, można do mnie napisać maila – to idealne miejsce na bardziej rozbudowane zapytania czy szczegóły współpracy. A gdyby ktoś wolał porozmawiać od razu, wystarczy poprosić o telefon – nie gryzę, a lubię konkrety. 

Czy to LinkedIn, czy mail, kluczowe jest jedno: jasno napisz, z czym potrzebujesz pomocy. Im więcej szczegółów, tym szybciej mogę zaproponować odpowiednie rozwiązanie. Czekam na kontakt i Tobie dziękuje za wywiad.

Maciej Lewiński – ekspert, który w świecie Google Analytics i Google Ads gra w lidze mistrzów.

Nie bez powodu nazywają go „Robertem Lewandowskim analityki” – osiąga wyniki, które niewielu jest w stanie powtórzyć, a potwierdzić to może ponad 130 firm, z którymi współpracował. Wśród nich znajdują się takie marki jak mBank, Starbucks, Empik czy Allegro.

Od ponad dekady zajmuje się optymalizacją stron www, kampanii marketingowych i profesjonalnymi wdrożeniami narzędzi Google. Jego wiedza to nie tylko liczby i raporty – to również wystąpienia na konferencjach w Polsce i USA oraz publikacje w branżowych mediach.

Nie trzeba wierzyć na słowo jego mamie, gdy mówi, że jest najlepszym ekspertem od Google Analytics w Polsce. Jego kompetencje potwierdza sam Google, certyfikując go w każdym możliwym zakresie.

Może Cię jeszcze zainteresować: