InPost: genialna prostota, która zamienia wygodę w przewagę

InPost: genialna prostota, która zamienia wygodę w przewagę

Na koniec czerwca 2026 roku InPost miał 68 925 Paczkomatów, w tym prawie 29 900 w Polsce (wyniki grupy za I półrocze 2026). Przez pierwsze półrocze przewiózł 720 milionów paczek i zamknął je kwotą 8,04 miliarda złotych przychodu. Liczby robią wrażenie, tylko że nie w nich siedzi najciekawsza część tej historii.

Najciekawsze jest to, czym ludzie tłumaczą ten sukces. Reklamy z Brzoską, żółte Paczkomaty na każdym osiedlu, sprawna komunikacja. Pokazują skutek i biorą go za przyczynę. InPost najpierw zaprojektował najwygodniejszy sposób odbioru paczki, a komunikację dołożył do gotowego produktu. Marketing wzmacnia zachowanie, które już istnieje, i naprawdę rzadko tworzy je od zera.

Właśnie dlatego ten przykład tyle mówi o produktach cyfrowych. Masz kurs online, robisz wszystko podręcznikowo, a sprzedaż i tak się nie skleja? Zwykle nie jest to problem z reklamą. Zwykle jest to problem z drogą, którą musi przejść klient od swojego problemu do pierwszego efektu. Pokażę Ci, jak InPost skrócił tę drogę u siebie, gdzie sam się o nią potyka i co z tego przełożysz na własny lejek.

Najważniejsze wnioski w pigułce

  • InPost sprzedaje brak problemu, nie dostawę. Wygrał usuwaniem tarcia, a nie głośniejszym mówieniem.
  • Paczkomat jest wyborem domyślnym, bo marka siedzi w checkoucie sklepu, czyli dokładnie w sekundzie decyzji. InPost pożycza ruch tysięcy sklepów i zamienia go we własną adopcję.
  • Aplikacja InPost Mobile ma 16 milionów aktywnych użytkowników (dane InPostu, marzec 2026), program lojalnościowy zbliża się do 12 milionów. To nie dodatek do usługi, tylko centrum relacji z klientem.
  • InPost Pay, czyli płatność i dostawa w jednym kroku, wybrało ponad 10 milionów osób (dane InPostu, styczeń 2026). Według danych firmy wdrożenie podnosi konwersję koszyka o 30 do 70 procent zależnie od branży.
  • Twórca kursu obraca tymi samymi dźwigniami, tylko mniejszymi: checkout, wdrożenie kursanta, rytuał używania produktu i własne media zamiast wynajmowanego ruchu.
  • Skala kosztuje. Im więcej produktów i segmentów, tym łatwiej zamienić jasną ofertę w katalog, w którym klient nie wie, od czego zacząć.

InPost w liczbach (I półrocze 2026)

WskaźnikWartośćOkres / źródło 
Paczkomaty w całej grupie68 925koniec czerwca 2026
Paczkomaty w Polsceok. 29 900koniec czerwca 2026
Alternatywne punkty odbioru29 300koniec czerwca 2026
Przesyłki720 mln (+23% r/r)I półrocze 2026
Przychody grupy8,04 mld zł (+24% r/r)I półrocze 2026
Aktywni użytkownicy aplikacji InPost Mobile16 mlndane InPostu, marzec 2026
Użytkownicy InPost Payponad 10 mlndane InPostu, styczeń 2026
Użytkownicy programu lojalnościowegoblisko 12 mlndane InPostu, 2026

InPost nie jest firmą od paczek. Jest maszyną do zmiany zachowań

Większość osób patrzy na InPost i widzi żółte skrzynki. Ja widzę jedną z najlepiej zaprojektowanych maszyn do zmiany zachowania klienta w tym kraju.

Bo InPost nie ogranicza się do dostarczania paczek. On przestawił Polakom głowy w temacie ich odbierania. Dekadę temu odbiór przesyłki oznaczał wyczekiwanie kuriera w widełkach „między 9 a 17”, telefon, nerwy i tłumaczenie, gdzie jest klatka B. Albo awizo i wycieczkę na pocztę, czekanie w kolejce do okienka u pani, która ma na wszystko czas.

Dziś to dwuminutowy postój przy Paczkomacie w drodze z pracy. Reklama tego nie zrobiła. Zrobił to produkt, który okazał się łatwiejszy od wszystkiego innego na rynku.

W kursach online brakuje dokładnie tej rzeczy. Nie kolejnej reklamy, nie kolejnego webinaru ani nie kolejnej promocji na czarny piątek. Brakuje prostszej drogi od „mam problem” do „mam pierwszy efekt”.

Sprawdź to na sobie. Ile kliknięć, decyzji i momentów wahania dzieli człowieka, który właśnie uświadomił sobie, że nie umie ustawić reklamy, od chwili, w której siedzi w Twoim kursie i robi pierwsze ćwiczenie? Jeśli nigdy tego nie policzyłeś, masz pierwszą pracę domową z tego tekstu.

Wygoda nie jest dodatkiem do produktu. Jest strategią

InPost sprzedaje brak problemu.

Policz, co klient dostaje naprawdę. Nie czeka na kuriera. Nie siedzi w domu o wyznaczonej godzinie, nie dzwoni, nie tłumaczy adresu, nie stoi w kolejce na poczcie. Odbiera paczkę przy okazji, wracając ze sklepu. O dowolnej porze.

Każdy z tych punktów to jedno usunięte tarcie i w tym siedzi cała tajemnica. InPost nie przekonał ludzi mocniejszym argumentem. Zdjął im z głowy więcej oporu niż konkurencja. 

  • Nadanie bez etykiety. 
  • Zdalne otwieranie skrytki z aplikacji. 
  • Dostępność całodobowa. 
  • Zapisani odbiorcy. 
  • Śledzenie przesyłki w jednym miejscu. 

Osobno każde udogodnienie wygląda błaho, a razem robią różnicę, której nie nadrobisz żadną kampanią.

W kursie online mechanizm jest ten sam, tylko tarcie ma inne twarze:

  • niejasna obietnica, po której klient nie wie, co dokładnie dostanie,
  • checkout z nadmiarem pól i bez BLIK-a,
  • dostęp do materiałów przychodzący „w ciągu 24 godzin”,
  • brak jednej rekomendowanej ścieżki startu,
  • panel kursanta, po którym trzeba się domyślać, gdzie co leży,
  • pierwszy efekt oddalony o trzy tygodnie,
  • zero przypomnień,
  • wsparcie, do którego nie wiadomo, jak się dobić.

Twórcy kursów szlifują reklamę, bo reklama jest widoczna i mierzalna. Klient odpada tymczasem tam, gdzie nikt nie patrzy, czyli po zakupie, kiedy otwiera platformę i nie wie, od czego zacząć. Poprawianie kampanii przy nieszczelnym lejku to najdroższy znany mi sposób na kupowanie sobie kłopotów. Chcesz zobaczyć, gdzie te punkty odpadania w ogóle siedzą? Zacznij od tego, czym naprawdę jest lejek sprzedażowy, a potem przejdź własną ścieżkę jak zwykły klient. Z telefonu, wieczorem, bez taryfy ulgowej dla siebie.

Dlaczego Paczkomat stał się wyborem domyślnym?

Paczkomat jest wyborem domyślnym, bo InPost jest obecny w checkoucie sklepu, czyli w sekundzie, w której zapada decyzja. Największej przewagi tej firmy nie zobaczysz w żadnej reklamie. W wielu sytuacjach człowiek już nie wybiera InPostu świadomie. Klika, bo to najłatwiejsza opcja na liście.

Składa się na to kilka rzeczy naraz. Paczkomat stoi blisko, bo w Polsce jest ich prawie 29 900, a dochodzi do tego 29 300 alternatywnych punktów odbioru w sklepach i punktach usługowych (stan na koniec czerwca 2026). Aplikacja pamięta preferencje. Sklepy pokazują InPost w checkoucie jako pierwszą opcję dostawy. Użytkownik zna proces na pamięć, bo odbiór za każdym razem wygląda tak samo. A marka wisi fizycznie w przestrzeni, którą mijasz codziennie.

Najwięcej pracy wykonuje tu checkout. InPost siedzi w momencie, w którym klient podejmuje decyzję. Nie dzień wcześniej w reklamie, nie tydzień później w newsletterze, tylko w sekundzie wyboru. Pożycza dzięki temu ruch tysięcy sklepów i zamienia go we własną adopcję, nie płacąc za ten ruch ani złotówki.

Pytanie do Ciebie. Czy Twój produkt jest wyborem domyślnym w chwili, w której Twój klient ma problem?

  • Ktoś chce poprawić swoje reklamy – myśli od razu o Twoim audycie?
  • Ktoś chce nauczyć się Excela – kojarzy akurat Twój kurs?
  • Ktoś przygotowuje się do egzaminu – wchodzi na Twoją ścieżkę jako oczywistą?
  • Ktoś chce przeskalować sprzedaż – widzi Twoją konsultację jako następny krok?

Odpowiadasz „raczej nie”? To masz problem z obecnością, nie z widocznością. Widoczność oznacza, że ktoś Cię zauważył. Obecność oznacza, że stoisz na miejscu wtedy, gdy zapada decyzja, a to zupełnie inna robota. W produktach cyfrowych obecność budują partnerstwa, gościnne webinary, bundle, afiliacje, społeczności branżowe i integracje z narzędziami, których Twój klient używa codziennie. Kolejny post jej nie zbuduje.

InPost nie kupił klienta. Zbudował nawyk

Jednorazowy zakup to transakcja, powtarzalne zachowanie to przewaga. Ta różnica rozstrzyga, czy budujesz biznes, czy go tylko symulujesz.

InPost domknął pętlę, którą przechodzisz odruchowo:

  1. Kupujesz coś online.
  2. Wybierasz Paczkomat, najwygodniejszą opcję w checkoucie.
  3. Dostajesz powiadomienie push.
  4. Idziesz do znanego miejsca.
  5. Otwierasz skrytkę aplikacją.
  6. Odbierasz paczkę.
  7. Następnym razem powtarzasz to samo.

Podręcznikowa pętla nawyku. Stały kontekst, ten sam Paczkomat blisko domu lub pracy, ta sama aplikacja, ten sam schemat, te same powiadomienia. Nic Cię nie zaskakuje, więc nic nie zmusza Cię do myślenia, a brak myślenia jest tu właśnie produktem.

Przełóż to na swój kurs i odpowiedz sobie szczerze: budujesz powtarzalny rytuał, czy sprzedajesz jednorazowy zakup, o którym klient przypomina sobie raz na kwartał?

Rytuał w produkcie cyfrowym wygląda na przykład tak:

  • cotygodniowy live o stałej porze,
  • poniedziałkowy plan działania wysyłany mailem,
  • piątkowe podsumowanie tygodnia,
  • panel z postępami,
  • checklista wdrożeniowa odhaczana krok po kroku,
  • społeczność z konkretnym rytmem zamiast spamu,
  • wyzwania tygodniowe,
  • zaprojektowane „pierwsze 30 minut po zakupie”.

Kursant, który wraca do produktu wyłącznie wtedy, gdy sam sobie o nim przypomni, nie korzysta z systemu. Korzysta z biblioteki materiałów, którą kiedyś kupił i odłożył. Biblioteka nie robi ani wyników kursanta, ani poleceń, ani odkupień.

Dlaczego przekaz InPostu jest tak prosty?

Przekaz InPostu jest prosty, bo prosty jest produkt, który za nim stoi. Firma mówi krótko: paczka, blisko, szybko, wygodnie, całodobowo, aplikacja, odbiór. Zero abstrakcji, zero manifestów o transformacji doświadczenia logistycznego.

Nie zrobiła tego agencja. Zrobił to produkt, którego wartość użytkownik łapie w trzy sekundy.

Sporo kursów komunikuje się za trudno, ponieważ same w sobie są za trudne. Za dużo modułów, za dużo bonusów dorzuconych, żeby uzasadnić cenę, za dużo obietnic i autorskiej metodologii z akronimem, a za mało jasnego efektu, po który klient w ogóle przychodzi.

Nie umiesz opisać wartości swojego kursu jednym prostym zdaniem? Problem prawdopodobnie nie leży w copywritingu, tylko w architekturze oferty. Żaden copywriter tego nie odkręci, bo nie da się ładnie opisać czegoś zagmatwanego. Ten sam mechanizm działa po drugiej stronie lejka: lead magnety nie konwertują najczęściej nie przez słaby tytuł, tylko dlatego, że nikt nie potrafi powiedzieć, co konkretnie człowiek z nich będzie miał.

Aplikacja jako centrum relacji. Twoim odpowiednikiem jest newsletter i panel

Aplikacja InPost Mobile zebrała 16 milionów aktywnych użytkowników (dane InPostu, marzec 2026), a program lojalnościowy z InCoinami zbliża się do 12 milionów. Nazywanie tego dodatkiem do usługi kurierskiej mija się z prawdą. To osobny produkt, w którym dzieje się cała relacja z klientem.

W jednym miejscu masz śledzenie paczki, otwieranie skrytki, nadawanie, powiadomienia, punkty lojalnościowe, historię przesyłek, preferencje i komunikację. InPost zamienił CRM w codzienny produkt, po który ludzie sięgają dobrowolnie, bo jest im potrzebny. Firma idzie z tym dalej i testuje w aplikacji asystenta zakupowego opartego na AI, żeby cała ścieżka zakupowa działa się u niej, a nie u kogoś innego.

Twórca kursu ma swoje odpowiedniki: newsletter, społeczność, platformę kursową, panel z postępami, bibliotekę narzędzi, cykliczny live albo zamknięty kanał komunikacji. Forma schodzi na drugi plan. Pierwsze pytanie brzmi inaczej: masz miejsce, do którego klient wraca regularnie, czy tylko miejsce, do którego trafia raz po zakupie?

To pytanie nie dotyczy technologii. Dotyczy tego, czy w ogóle zaprojektowałeś powód powrotu.

InPost Pay i lekcja z checkoutu, którą twórcy kursów ignorują

InPost Pay nie jest kolejną pozycją w katalogu usług. To próba wejścia jeszcze głębiej w moment zakupu. Płatność i dostawa w jednym procesie, zapisane dane, mniej kliknięć, większa przewidywalność. Sięgnęło po to ponad 10 milionów użytkowników aplikacji (dane InPostu, styczeń 2026).

Efekty, którymi chwali się InPost, są konkretne. Według danych firmy wdrożenie InPost Pay podnosi konwersję koszyka od około 30 procent w modzie i elektronice do około 70 procent w kategorii kultura i rozrywka. Sklepy na Shoperze przez pierwszych dziesięć miesięcy zanotowały wzrost konwersji koszykowej o 20 procent, a udział InPost Pay w transakcjach dwudziestu największych sklepów tej platformy poszedł z 7 do ponad 13 procent (dane InPostu i Shopera, 2026). Firma podaje też, że 85 procent osób płacących w ten sposób kupuje w danym sklepie pierwszy raz.

Traktuj te liczby z ostrożnością należną każdej statystyce podanej przez zainteresowanego. Ale nawet po zdjęciu marketingowej polewy zostaje fakt, którego nie obejdziesz. Firma z 68 tysiącami Paczkomatów i szesnastoma milionami użytkowników aplikacji bije się o jedno kliknięcie mniej w koszyku, bo policzyła, że to gra warta miliardów.

A teraz zgadnij, jak wygląda checkout w przeciętnym kursie online:

  • za dużo kroków i pól do wypełnienia,
  • brak BLIK-a, bo „przecież każdy ma kartę”,
  • brak rat przy produkcie za kilka tysięcy,
  • niejasna cena brutto i netto, którą klient przelicza sobie sam,
  • zero informacji, co się wydarzy zaraz po zakupie,
  • dostęp nie od razu, tylko „po zaksięgowaniu”,
  • brak maila z przypomnieniem, gdzie się w ogóle logować,
  • powrót do materiałów wymagający szukania linka w skrzynce sprzed miesiąca.

Każdy taki punkt wygląda na drobiazg techniczny. Razem robią dziurę, przez którą wycieka ruch opłacony dosłownie chwilę wcześniej. W sprzedaży okienkowej ta dziura kosztuje najwięcej, bo nie masz czasu, żeby ją zauważyć i załatać w trakcie. Pisałem o tym przy okazji błędów w okienkach sprzedażowych, które kosztują ponad 100 000 zł i koszyk wychodzi tam na jedno z najczęściej ignorowanych miejsc.

Skoro InPost walczy o jedno kliknięcie, twórca kursu tym bardziej nie ma prawa odkładać koszyka na kiedyś.

Dlaczego marketing InPostu jest tak tani?

Marketing InPostu jest tani, bo firma nie kupuje uwagi – jej produkt sam jest nośnikiem. InPost dysponuje czymś, czego większość marek nie ma i mieć nie będzie: własnymi mediami, które są jednocześnie usługą.

Prawie 29 900 Paczkomatów rozstawionych w polskiej przestrzeni publicznej. Samochody dostawcze krążące po mieście. Ekrany na urządzeniach. Aplikacja z szesnastoma milionami użytkowników i przyciskiem do wysłania powiadomienia push. Obecność w checkoutach tysięcy sklepów. Za żaden z tych kanałów InPost nie płaci stawki aukcyjnej, bo wszystkie należą do niego.

Twórca kursu zbuduje to samo w innej formie: listę mailingową, blog, kanał na YouTube, podcast, społeczność, bazę klientów, cykliczne wydarzenie, własny framework, case studies i narzędzia, z których ludzie faktycznie korzystają.

Różnica między tymi dwoma światami jest brutalna. Sprzedaż kursu startująca za każdym razem od kupienia zimnego ruchu to nie koło zamachowe, tylko kosztowna zależność, w której każdy wzrost CPM zjada Ci marżę. Powtarzam to przy każdej okazji: płatna reklama jest najdroższym kanałem komunikacji, jaki możesz sobie wybrać. Nie chodzi o to, żebyś jej nie używał. Chodzi o to, żeby zasilała system, zamiast być systemem.

Kiedy skala zaczyna psuć to, co zbudowała prostota?

Skala psuje prostotę wtedy, gdy liczba produktów, segmentów i zespołów rośnie szybciej niż architektura komunikacji. Teraz część, której w laurkach o InPoście nie znajdziesz.

InPost genialnie upraszcza doświadczenie konsumenta, ale z mojego oglądu jego strona biznesowa bywa niespójna. Różne landing page’e, różne formularze, różne domeny, różny poziom dopracowania komunikatów. To zastrzeżenie na moje oko, a nie ustalenie z raportu, więc weź je jako obserwację praktyka, który dużo czasu spędza na cudzych stronach.

Mechanizm pod spodem jest za to uniwersalny i powtarza się w każdej szybko rosnącej firmie. Im więcej produktów, segmentów, landingów i zespołów pracujących równolegle, tym łatwiej o rozjazd komunikacji. Nawet przy krystalicznie prostym rdzeniu produktu.

Twórca kursu przechodzi tę samą drogę, tylko szybciej. Startujesz z jednym kursem. Potem dochodzi e-book, bo ktoś poprosił. Webinar, bo dobrze sprzedaje. Warsztat. Konsultacje. Mentoring. Społeczność. Certyfikat. Subskrypcja.

I nagle klient wchodzi na Twoją stronę, po czym nie wie:

  • od czego zacząć,
  • co jest dla niego, a co dla kogoś bardziej zaawansowanego,
  • czym właściwie różnią się te produkty,
  • który wariant wybrać,
  • jaki jest następny krok po tym, co już kupił.

Skala bez architektury zamienia ofertę w katalog. Katalog sprzedaje gorzej niż jedna jasna ścieżka, ponieważ każdy dodatkowy wybór daje klientowi kolejny powód, żeby odłożyć decyzję na jutro. Najwięcej na uporządkowaniu oferty zyskują przy tym ci, którym już nieźle idzie. Opisywałem to osobno przy przejściu z 50 do 200 tysięcy miesięcznie na tym samym produkcie, gdzie wzrost bierze się z uproszczenia, a nie z dołożenia czegokolwiek nowego.

7 lekcji dla twórców kursów online

Lekcja 1: nie sprzedawaj produktu, projektuj wygodny wybór

Twój kurs ma być najłatwiejszą drogą do rozwiązania problemu, a nie najbogatszym zbiorem materiałów. Nadmiar treści bywa tarciem, nie przewagą.

Lekcja 2: zbuduj własny Paczkomat

Czyli stały punkt styku, do którego klient wraca sam: newsletter, społeczność, panel, cykliczny live albo bibliotekę narzędzi. Jedno miejsce i jeden rytm, zamiast siedmiu kanałów po trochu.

Lekcja 3: usuń tarcie, zanim zwiększysz budżet

Kolejność jest zawsze ta sama. Strona, checkout, wdrożenie kursanta, jego pierwsza wygrana, prostota oferty. Reklamy przychodzą na końcu. Odwrotna kolejność to dolewanie wody do dziurawego wiadra.

Lekcja 4: bądź obecny w punkcie decyzji

Publikowanie nie wystarczy. Wejdź tam, gdzie klient realnie wybiera: partnerstwa, afiliacje, bundle, gościnne webinary, społeczności branżowe, marketplace’y, integracje z narzędziami.

Lekcja 5: buduj nawyk, nie tylko sprzedaż

Produkt potrzebuje rytmu używania. Kiedy rytmu brakuje, zostaje jednorazowa transakcja i klient, który po trzech miesiącach nie pamięta, że u Ciebie kupił.

Lekcja 6: prostota przekazu wynika z prostoty oferty

Ładne copy nie naprawi chaotycznej oferty. Uporządkuj architekturę, a zdania ułożą się same.

Lekcja 7: reklama ma wzmacniać koło zamachowe, a nie zastępować strategię

Płatny ruch zasila system, który już działa. Kiedy system nie działa, reklama po prostu szybciej pokaże Ci rachunek.

ElementCo robi InPostTwój odpowiednik w kursie 
Produktusuwa tarcie z odbioru paczkiusuwa tarcie z drogi do pierwszego efektu
Punkt decyzjiobecność w checkoucie sklepówpartnerstwa, bundle, gościnne webinary
Nawykten sam Paczkomat, ta sama aplikacjacykliczny live, plan tygodnia, checklista
Centrum relacjiaplikacja i program lojalnościowynewsletter, społeczność, panel kursanta
Checkoutpłatność i dostawa w jednym krokujedno kliknięcie, BLIK, natychmiastowy dostęp
Własne mediaPaczkomaty, ekrany, push, aplikacjalista mailingowa, blog, YouTube, społeczność
Ryzyko skalirozjazd komunikacji B2Boferta zamieniona w katalog

Żaden z tych elementów nie wygrywa osobno. Siła bierze się stąd, że wszystkie ciągną w jedną stronę.

Najprostszy wybór wygrywa

InPost pokazuje, że najlepszy marketing nie polega na byciu najgłośniejszym. Czasem polega na byciu najłatwiejszym wyborem w chwili, w której ktoś podejmuje decyzję.

W produktach cyfrowych reguła się nie zmienia. Nie wygrywa kurs z największą liczbą modułów, najdłuższym webinarem i najbardziej agresywną kampanią. Częściej wygrywa ten, który prowadzi klienta najkrótszą drogą od problemu do pierwszego efektu, a potem daje mu powód, żeby wrócić.

InPost nie nauczył ludzi kochać paczek. Nauczył ich, że odbiór paczki może być prosty, i tyle wystarczyło, żeby przestawić zachowanie milionów osób. Twoja skala jest mniejsza, mechanizm identyczny. Zanim dorzucisz budżet, policz kroki dzielące Twojego klienta od pierwszego efektu, a potem skasuj połowę z nich.

FAQ – najczęstsze pytania

Czy usuwanie tarcia oznacza, że mam uprościć kurs?

Nie kurs, tylko drogę do efektu. Możesz mieć rozbudowany materiał i jednocześnie prostą ścieżkę: jedno jasne wejście, jedna rekomendowana kolejność, jeden pierwszy krok do zrobienia w dniu zakupu. Tarcie to nie ilość wiedzy, tylko liczba decyzji, które kursant musi podjąć, zanim cokolwiek zrobi.

Od czego zacząć, jeśli mam ograniczony czas i budżet?

Od checkoutu i pierwszych 30 minut po zakupie. W tych dwóch miejscach tracisz pieniądze już zarobione, więc poprawa daje efekt natychmiast i nie wymaga dokupienia ruchu. Strona sprzedażowa i kampanie przychodzą później.

Czy newsletter naprawdę może być odpowiednikiem aplikacji InPostu?

Tak, o ile ma rytm i powód powrotu. Aplikacja InPostu działa, bo użytkownik potrzebuje jej do konkretnej czynności. Newsletter działa tak samo: jeśli w każdy wtorek przychodzi coś, co realnie pomaga, ludzie go otwierają. Jeśli przychodzi wtedy, gdy masz coś do sprzedania, to jest kanał sprzedażowy, a nie centrum relacji.

Ile Paczkomatów ma InPost i dlaczego to ma znaczenie dla marketingu?

Na koniec czerwca 2026 roku grupa miała 68 925 urządzeń, w tym prawie 29 900 w Polsce, plus 29 300 alternatywnych punktów odbioru. Dla marketingu wynika z tego jedno: każdy Paczkomat jest równocześnie nośnikiem marki i powodem do jej wyboru. Produkt i medium to u InPostu ten sam obiekt, więc firma nie kupuje uwagi osobno.

Czy dane InPostu o wzroście konwersji można traktować poważnie?

Z ostrożnością, bo pochodzą od zainteresowanej firmy i jej partnera technologicznego. Kierunek pozostaje jednak wiarygodny i zgodny z tym, co widać w kampaniach: każdy usunięty krok w koszyku podnosi odsetek dokończonych zakupów. Zamiast wierzyć cudzym liczbom, zmierz własny koszyk przed zmianą i po niej.

Co zrobić, gdy oferta już zdążyła zamienić się w katalog?

Wybierz jeden produkt wejściowy i jedną ścieżkę dla najczęstszego problemu klienta, a resztę schowaj o poziom głębiej. Nie musisz niczego kasować. Wystarczy, że przestaniesz pokazywać wszystko naraz na tym samym poziomie nawigacji i wskażesz następny krok po każdym zakupie.

Czy ta strategia działa też przy małej skali?

Działa nawet lepiej, bo przy małej skali każdą zmianę wdrażasz w jeden dzień, a nie w jeden kwartał. InPost potrzebował lat i miliardów, żeby zbudować wygodę. Ty potrzebujesz popołudnia, żeby uprościć checkout i napisać mail powitalny, który mówi, od czego zacząć.

Jeśli lubisz takie rozbiórki i ich przełożenie na sprzedaż produktów cyfrowych, zapisz się na newsletter. Wrzucam tam więcej analiz bez lania wody i prób sprzedania Ci czegokolwiek na siłę.

O AUTORZE

Sebastian Kędziora

Pomagam firmom sprzedającym produkty cyfrowe lepiej wykorzystywać Meta Ads, dane i proces sprzedaży. Łączę doświadczenie marketingowe z inżynierskim podejściem i własnymi akceleratorami AI.

Może Cię jeszcze zainteresować: