Zacznij od 47 zł i L4 w pracy – Marek Tomaszewski o tym jak zacząć na rynku kapitałowym

Marek Tomaszewski, znany jako „Kontrowersyjny Marek„, to polski inwestor i edukator z 10-letnim doświadczeniem na rynkach finansowych, który przeszedł przez spektakularną transformację – od całkowitej straty kapitału i kredytu inwestycyjnego w 2016 roku do zarobienia pierwszego miliona w hossie 2020. W 2022 roku zyskał przydomek „Kapitan Short”, konsekwentnie zarabiając na spadkach przez cały rok bessy, co określa jako okres „LIFECHANGING” w swojej karierze. Obecnie prowadzi społeczność F.I.R.E Crew i oferuje programy edukacyjne, łącząc praktyczne doświadczenie tradingowe z mentoringiem dla innych inwestorów. Jego filozofią jest autentyczność bez „gruszek na wierzbie” – nie obiecuje złotych gór ani nie pozuje z wypożyczonymi samochodami, tylko dzieli się realną wiedzą zdobytą przez lata błędów i sukcesów.

Raz pod wozem

Sebek od Meta Ads: Twoja historia zaczyna się dość dramatycznie – w 2016 roku straciłeś nie tylko swój kapitał, ale też pieniądze z kredytu inwestycyjnego. Co dokładnie się stało i jak wyglądały te pierwsze kroki na rynku krypto?

Marek Tomaszewski: Rzeczywiście moja historia zaczęła się dość dramatycznie, ale żadna dobra historia nie zaczyna się pozytywnie, raczej negatywnie. Pierwsze kroki na rynku wyglądały w taki sposób, że próbowałem szukać wiedzy i znalazłem kilka grup, w tym dwie polskie. Z czego tak naprawdę ludzie, którzy prowadzili te grupy – jedna z tych osób później dla mnie pracowała – nie mieli zielonego pojęcia na temat rynku inwestowania. Ci ludzie nie wiedzieli co robią, robili grupy, to było wtedy modne, płaciło się 0.1 bitcoina za dostęp do grupy. Bitcoin kosztował wtedy w okolicach 500-1000 dolarów, więc 0.1 bitcoina to było między 50 a 100 dolarów. Generalnie cały czas uważałem, że nauczą mnie w tych grupach inwestowania, ale tak się nie stało, więc straciłem dużo forsy i musiałem sam się tego uczyć.

Sebek: Po tej porażce wyjechałeś do Anglii „odrabiać straty”. Jak długo trwała ta przerwa od inwestowania i co sprawiło, że zdecydowałeś się wrócić do rynku?

Marek: Nie było żadnej przerwy od inwestowania, cały czas reinwestowałem środki, które zarabiałem w Anglii. Pracowałem jako pomocnik pomocnika na budowie – zapierdalałem z cementem, pakowałem do worków i wynosiłem. Nie robiłem nic innego poza dźwiganiem ciężarów i wynoszeniem śmieci. Cały czas jak tam byłem, kładłem duży nacisk na to, żeby uczyć się rynku, rozwijać, uczyć się technologii, też szlifowałem angielski, co było mi bardzo potrzebne do rynku.

Sebek: Określasz siebie jako „niekonwencjonalny, pewny siebie i gotowy wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje”. Skąd się wziął przydomek „Kontrowersyjny Marek” i czy ta kontrowersyjność to celowa strategia biznesowa?

Marek: Ja od zawsze miałem niewyparzoną gębę i zawsze mówiłem to, co uważam, niezależnie od tego, czy wypadało, czy nie. Jeżeli coś uważałem za pewnik, to o tym po prostu mówiłem, nie zastanawiałem się, czy kogoś urażę. Ja raczej jestem szczery, a nie wchodzący w dupę. Kiedyś ktoś mi powiedział, że jestem strasznie kontrowersyjny, ja mówię – w sumie to jest spoko przydomek „kontrowersyjny Marek” i zacząłem wokół tego budować markę osobistą.

Strategie inwestycyjne

Sebek: Mówisz, że „przetestowałeś większość strategii inwestycyjnych, które widział ten świat”. Które z nich okazały się kompletnie nietrafione, a które stały się fundamentem Twojego obecnego podejścia?

Marek: 95% strategii jest nietrafionych. To co ja wybrałem to jest absolutna prostota. U mnie największa przewaga jest nie w samej strategii stricte, tylko w podejściu do strategii, czyli w przestrzeganiu zasad danej strategii i w mentalu. Mental jest najważniejszy w inwestowaniu.

Krótkoterminowa strategia inwestycyjna

Sebek: W 2022 roku przez cały rok nie zagrałeś ani jednego „longa”, tylko „shortowałeś” rynek. Jak rozpoznałeś, że to odpowiedni moment na zmianę strategii z „byczej” na „niedźwiedzią”?

Marek: Zagrałem kilka longów, na jednym nawet mnie zlikwidowało na wojnie na Ukrainie. Generalnie po strukturze rynku nie było tu nic wielkiego do rozszyfrowania. Rynek był spadkowy, struktura rynku była prospadkowa, zostało uwięzionych dużo longów w okolicach szczytu na 69 tysiącach, więc ja po prostu grałem naprzeciw. Zazwyczaj jest tak, że jak wiele osób idzie w jednym kierunku, to rynek pójdzie w drugim. Jeżeli ludzie wyceniają, że coś będzie droższe, to najprawdopodobniej będzie tańsze. Idealny przykład masz z ropą – wystrzeliła z 60 dolarów ponad 100 i ludzie kupowali tą ropę jak popierdoleni, a ropa spadła.

Sebek: Masz doświadczenie we współpracy ze specjalistami od psychologii inwestowania, ekspertami od hazardu i pokera. Jak wyglądała ta praca nad mentalem i jakie konkretne techniki stosowałeś?

Marek: Bardzo dużo technik wizualizacyjnych, oddechowych, przepracowanie wewnętrznego krytyka, swojego alter ego, przepracowanie traum z dzieciństwa – to chyba było największe wyzwanie. Bardzo dużo pracy pod kątem ćwiczeń oddechowych i mentalnych.

Zamknięta społeczność

Sebek: Twoja społeczność F.I.R.E Crew ma określoną strukturę – od darmowych grup po płatne mentoring. Jak wygląda proces kwalifikacji nowych członków i dlaczego w ogóle rekrutujesz, zamiast prowadzić otwarty dostęp?

Marek: Rekrutuję zamiast otwartego dostępu dlatego, że nie chcę mieć ludzi, którzy mają 100 dolarów i mają wizję zarobienia 10 milionów w tydzień. Najgłośniej szczeka najmniejszy pies, a ja chcę ludzi konkretnych, dlatego rekrutuję ludzi. Do mentoringu w szczególności do akademii. Zresztą teraz już rekrutacja jest zamknięta, już nie można ze mną pracować jeden na jeden. Nie chce mi się po prostu, mam dosyć pracy z ludźmi, wystarczająco zarabiam na rynku.

Sebek: Jakie lejki marketingowe testowałeś w swojej działalności edukacyjnej? Co okazało się najefektywniejsze, a co było kompletnym niewypałem?

Marek: Najefektywniejsze w moich działaniach marketingowych okazało się bycie sobą w 110%, nie udawanie nikogo, mówienie otwarcie o porażkach i o zyskach. Większość ludzi pokazuje tylko zyski. U mnie idą za tym efekty – dobry samochód, dobry zegarek, chata – widać po prostu, że ja zarabiam te pieniądze. Ja mówię i ludzie widzą, że ja mam pojęcie na temat, na który się wypowiadam. Najlepszą strategią marketingową jest po prostu bycie sobą w dzisiejszych czasach.

Marketing w biznesie edukacyjnym

Sebek: Jak zmieniały się Twoje wydatki na marketing wraz z rozwojem biznesu? Jaki rząd wielkości obecnie inwestujesz w płatne reklamy? 

Marek: Aktualnie w płatne reklamy nie inwestuję nic, natomiast dział marketingu u mnie w firmie to jest wydatek około 80-100 tysięcy złotych miesięcznie, w zależności od miesiąca. To też nie jest tylko grupa, to też są jeszcze inne biznesy.

Sebek: Masz również doświadczenie we współpracy z agencjami marketingowymi. Co dobrego, a co złego możesz powiedzieć na ich temat? 

Marek: Generalnie nie mam do powiedzenia chyba nic dobrego na ich temat. Większość ekspertów od marketingu i agencji to są ludzie, którym wydaje się, że znają się na wszystkim, a tak naprawdę gówno widzieli. To są ludzie, którzy chcą pokazywać palcem, co trzeba zrobić, a do firmy potrzebni są egzekutorzy, którzy mają pojęcie, a nie pokazywanie palcem. Gdybym ja otworzył swoją agencję marketingową, to zabrałbym pracę co najmniej 95% agencji w Polsce, bo ci ludzie nie mają pojęcia o tym, czym się zajmują. Te agencje się nadają dla pani Haliny, która sprzedaje znicze pod cmentarzem i nie wie co to jest Instagram. Ale jeżeli ktoś ma konto mojego kalibru, to nie trafiłem na nikogo kompetentnego. Na pewno są eksperci w tej branży, ale naciągaczy jest 30 tysięcy razy więcej.

Psychologia pieniędzy

Sebek: Nie ukrywasz, że zarabiasz dobre pieniądze i nie wstydzisz się tego pokazywać. Jak oceniasz mentalność nas Polaków w kontekście przekonań typu „nie można być bogatym i dobrym” albo „pieniądze szczęścia nie dają”? 

Marek: To jest pierdolenie. Ciężko jest oczekiwać mentalności bogatej, dojrzałej emocjonalnie osoby od Polaków z uwagi na pierwszą i drugą wojnę światową. Całe życie byliśmy grabieni, więc ten firewall jest wbudowany w nasz mental. Ale to jest pierdolenie, że pieniądze szczęścia nie dają. Pokaż mi kogoś, kto siedzi w Ferrari i płacze. Poza tym wolę płakać w Ferrari niż w Maluchu. Wiadomo, że są rzeczy ważniejsze od pieniędzy jak rodzina, zdrowie, spełnienie, realizacja celów, wartości, fundament moralny. Ale pieniądze są ważne i każdy kto uważa, że pierwszy milion trzeba ukraść, to są błędne wgrane przekonania, które trzeba przepracować.

Sebek: Gdzie Twoim zdaniem leży granica między inspiracją i pokazywaniem, że „się da”, a tzw. fleksowaniem się, czyli próżnością? Jak unikasz tej drugiej pułapki? 

Marek: Przede wszystkim chyba w oparciu o intencję. Jeżeli na przykład ja bym nagrywał rolki pod tytułem „mam saszetkę Louis Vuitton, Rolexa na ręku, jadę w Porsche i chuj ci w dupę jebany biedaku”, to bym był skończonym debilem. Natomiast jeżeli ja pokazuję urywkiem, że mam dobry zegarek, widać po moich rolkach nie pokazując tego na siłę, albo jeżdżę dobrym samochodem i mówię „słuchaj, ty też tak możesz, krok po kroku mogę ci pokazać co trzeba zrobić” – to jest różnica. Uważam, że jest to cienka granica i zależna od intencji. Bo to jak mnie ludzie odbierają to nie jest mój problem, to jest ich problem. Dla mnie najważniejsze jest to, czy ja chcę się fleksować, czy chcę pokazać ludziom, że się da. Ja zdecydowanie jestem po tej drugiej stronie, bo lubię pokazywać, że się da.

Sebek: Dla kogoś, kto ma minimalne środki i chce zacząć inwestowanie, jaka jest Twoja jedna, najważniejsza rada? Od czego konkretnie zacząć i ile pieniędzy potrzeba na start?

Marek: Uważam, że najrozsądniej byłoby przyjść do mnie na tydzień na trial do społeczności za 47 złotych, wziąć sobie L4 w pracy, przejrzeć wszystkie materiały i treści edukacyjne, które ja mam zrobione i zadecydować po tym tygodniu czy to jest dla ciebie. W ogóle bym nie zaczynał od wpłacania środków na konto, bo to najprawdopodobniej skończy się stratą wszystkich pieniędzy, które wpłacisz.

Jak się skontaktować?

Sebek: Gdyby ktoś chciał skorzystać z Twoich produktów lub usług, to jak najlepiej się z Tobą kontaktować?

Marek: Najlepiej się nie kontaktować, najlepiej wpaść na mojego YouTube’a „kontrowersyjnymarek” albo na Instagram, obserwować i jeżeli ktoś coś ode mnie chce to pisać na support, pisać wiadomości na mojego Instagrama, tam też są moi asystenci i oni pokierują dalej.

Marek Tomaszewski
Znany jako „Kontrowersyjny Marek”. Inwestor z 10-letnim doświadczeniem, który przeszedł przez bankructwo i straty wszystkich oszczędności, by ostatecznie zrozumieć, że trading to przede wszystkim gra psychologiczna. Obecnie prowadzi społeczność Fire Crew, gdzie uczy praktycznego podejścia do inwestowania bez „pierdolenia” i sprzedawania marzeń – koncentrując się na tym, co naprawdę działa w połączeniu strategii i psychologii.

Może Cię jeszcze zainteresować: