Od nieśmiałego dziecka do mistrza kraju – Krzysztof Budrewicz o budowie szkoły szachowej

Krzysztof Budrewicz, znany w polskim internecie jako Pan Szachuś, to mistrz krajowy w szachach i jeden z najważniejszych polskich edukatorów szachowych w sieci. Od 2011 roku prowadzi firmę SZACHUŚ, łącząc tradycyjne nauczanie z nowoczesnymi metodami edukacji online. Jego kanał YouTube, który w ciągu pięciu lat zgromadził ponad 37 tysięcy subskrybentów i 20 milionów wyświetleń, stał się głównym punktem odniesienia dla polskich szachistów wszystkich poziomów. Krzysztof nie tylko uczy gry w szachy – tworzy kompleksowe programy edukacyjne, od flagowego kursu „Szachowe Fundamenty” po zaawansowane szkolenia korporacyjne, dowodząc, że ekspertyzę w niszy można skutecznie przekształcić w dochodowy biznes cyfrowy.

Od mistrza krajowego do edukatora online

Sebek od Meta Ads: Osiągnąłeś tytuł mistrza krajowego w 2006 roku, prowadzisz zajęcia od 2011, a kanał YouTube uruchomiłeś dopiero w grudniu 2019. Co sprawiło, że po latach pracy offline zdecydowałeś się wejść w świat treści online? Czy to była potrzeba dotarcia do większej liczby ludzi, czy może zobaczyłeś w tym szansę biznesową?

Krzysztof Budrewicz – Pan Szachuś: Swoją działalność rozpocząłem, kiedy jeszcze trochę szukałem swojego miejsca zawodowego. Dość szybko odnalazłem się jednak w nauczaniu najmłodszych i okazało się, że właśnie to daje mi najwięcej satysfakcji.

O uruchomieniu kanału na YouTubie myślałem już w 2015 roku, ale wtedy brakowało mi wiary – wydawało mi się, że szachy nie przyjmą się w internecie i że to nie ma większego sensu. Ostatecznie jednak w 2019 roku postanowiłem spróbować, bo bardzo zależało mi na tym, żeby dotrzeć ze swoją wiedzą i pasją do większej liczby osób. I tak powstał kanał, który do dziś sprawia mi niesamowitą frajdę.

Najbardziej napędza mnie świadomość, że jakaś cząstka mojej wiedzy zostaje w internecie – że zostawiam po sobie coś, co może pomóc kolejnym pokoleniom. A przy okazji, jak to często bywa, z dobrych działań wynikają kolejne, jeszcze lepsze rzeczy. Dziś sprzedaję wiele kursów, dostaję mnóstwo fantastycznych wiadomości od ludzi, którzy dziękują mi za pomoc – to mnie dodatkowo nakręca i daje energię. No i przede wszystkim – czuję, że realizuję się w tym, co robię.

Sebek: Osiągnąłeś imponującą skalę w niszy, którą wielu uważa za nudną. Jaki był Twój przełomowy moment? Kiedy zdałeś sobie sprawę, że YouTube może być nie tylko kanałem edukacyjnym, ale i źródłem klientów na Twoje produkty oraz usługi?

Krzysztof: Dziękuję bardzo! Tu będę nieskromny – faktycznie w tej niszy świetnie się odnajduję. Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że szachy są nudną grą. To tylko powielany stereotyp, a ja robię wszystko, żeby go przełamać.

Mój przełomowy moment nastąpił wtedy, gdy śledząc internet, trafiłem na Mirka Burnejko. Kupiłem od niego kurs o tym, jak tworzyć kursy online i wtedy postanowiłem pójść „all-in”. Stwierdziłem, że stworzę Szachowe Fundamenty – pierwszy w Polsce tak kompleksowy kurs dla początkujących. Okazał się ogromnym hitem i do dziś jestem bardzo wdzięczny za tak pozytywny odbiór.

Właśnie wtedy zrozumiałem, że popularność i rozpoznawalność zdobyta w internecie przekłada się bezpośrednio na liczbę klientów. Dzięki kanałowi i kursom znacznie więcej osób sięgnęło po moje produkty cyfrowe związane z szachami. To był dla mnie dowód, że YouTube i działalność online to nie tylko edukacja, ale też realne wsparcie biznesu.

Sebek: Wiele osób obawia się, że monetyzacja zabije im przyjemność z hobby. Jak Ty to balansujesz? Czy zdarzają Ci się momenty, gdy czujesz, że biznes przytłacza czystą radość z szachów?

Krzysztof: Nie, absolutnie – dla mnie na pierwszym miejscu zawsze jest szachowa działalność jako hobby, przyjemność i pasja. Monetyzacja pojawia się po drodze, ale nie jest czymś wystrzałowym ani przytłaczającym. To już bardziej kwestia algorytmów YouTube’a. Ja po prostu robię to, co lubię i nie muszę tego w żaden sposób balansować ani zastanawiać się, czy coś idzie lepiej, czy gorzej. Naturalne są okresy większego zainteresowania, a potem stabilizacji – i ja to przyjmuję.

Szachy kocham i nie zamierzam z nich rezygnować. Dalej będę robił to, co robię, bo sprawia mi to ogromną przyjemność i myślę, że to się nie zmieni. Biznes absolutnie nie przytłacza mojej radości z szachów – wręcz przeciwnie, dodatkowo mnie nakręca i daje możliwości rozszerzania mojej działalności. A przy okazji przekłada się też na środki, które pozwalają mi kupić trochę czasu dla siebie – żeby pograć w szachy prywatnie i pojeździć na turnieje.

Hybrydowy model edukacyjny

Sebek: Tworzysz i sprzedajesz produkty cyfrowe, ale wciąż aktywnie prowadzisz zajęcia, zarówno indywidualne i grupowe. Jak dzielisz swój czas między te dwa światy?

Krzysztof: Jak już wspominałem – ja po prostu kocham to, co robię. Jeśli chodzi o czas, to pracuję naprawdę dużo, ale absolutnie tego nie żałuję. Dzięki tej pracy poznaję fantastycznych ludzi, a ludzie ludziom są potrzebni – ja sam czerpię z tych spotkań ogromną energię. Dlatego staram się układać swój grafik tak, żeby znaleźć czas na wszystko i zachować zdrowy balans.

Sebek: Szachy to dziedzina, gdzie masa materiałów jest dostępna za darmo – od YouTube’a po różnego rodzaju aplikacje. Co w Twojej opinii sprawia, że ludzie płacą prawie tysiąc złotych za to, czego teoretycznie mogliby się nauczyć za darmo?

Krzysztof: Tak, w internecie jest bardzo dużo darmowej wiedzy i to świetnie, że ludzie mogą z niej korzystać. Sam również udostępniam sporo materiałów bezpłatnie i absolutnie nie uważam, żeby było w tym coś złego. Problem polega jednak na tym, że ta wiedza zazwyczaj nie jest odpowiednio poukładana.

Dlatego uważam, że stworzenie czegoś kompletnego, co ma ręce i nogi i prowadzi krok po kroku, jest absolutnie warte swojej ceny. Sam regularnie kupuję kursy, stale się edukuję i nigdy nie żałuję wydanych na to pieniędzy – bo wiem, jaką wartością jest dobrze przygotowany program.

Moje kursy różnią się tym, że poza uporządkowaną ścieżką nauki dają też możliwość kontaktu ze mną, skonfrontowania swoich wątpliwości i korzystania ze wsparcia społeczności. Grupy związane z moimi kursami naprawdę się wspierają i myślę, że to jest dodatkowa wartość, która dla wielu osób okazuje się kluczowa.

Zobacz też: Kiedyś sprzedawał bez reklam, dziś wydaje 35k / mc – Paweł Górski o ewolucji rynku

Model biznesowy sprzedaży kursów online

Sebek: Używasz modelu okienkowego, w których oferujesz kursy w niższej cenie. To ciekawe, bo w świecie Netflixa i dostępności „na żądanie” celowo ograniczasz dostęp. Jak długo trwają Twoje okienka? Ile osób z Twojej listy mailowej kupuje podczas takiego okienka?

Krzysztof: W praktyce wygląda to tak, że kursy są dostępne zawsze na stronie, ale w wyższej cenie, natomiast podczas specjalnych okienek sprzedażowych oferuję je w promocji. Dzięki temu osoby zainteresowane mogą „upolować” zniżkę, jeśli śledzą moje działania. Takie okienka trwają zwykle 7 dni.

Jeśli chodzi o sprzedaż z listy mailowej, to ciężko mi podać dokładne liczby, ale mogę powiedzieć, że jest to naprawdę spora grupa osób. Aktualnie moja baza liczy około 9 tysięcy subskrybentów i regularnie się powiększa. Szacuję, że do tej pory około 25% z nich zakupiło moje kursy – a ta liczba z miesiąca na miesiąc rośnie, za co jestem ogromnie wdzięczny. To dla mnie prawdziwe paliwo, które napędza do dalszego działania.

Sebek: Jaka jest droga klienta w Twoim lejku? Ile czasu potrzebuje przeciętny odbiorca od pobrania darmowego materiału do zdecydowania się na najdroższy kurs? Czy ludzie, którzy kupują „Szachowy Ekspert„, to ci sami, którzy wcześniej kupili „Szachowe Fundamenty”?

Krzysztof: Jeżeli ktoś zainteresowany moimi kursami pobierze e-booka, to automatycznie trafia na moją listę mailową i otrzymuje ode mnie regularne wiadomości. Często jest też tak, że ludzie po prostu wchodzą na stronę szachus.pl i od razu decydują się na zakup kursów.

Jeśli chodzi o ścieżkę, to rzeczywiście osoby, które zaczynają od Szachowych Fundamentów, bardzo często później uzupełniają swoją wiedzę, kupując mój obszerny kurs Szachowy Ekspert, który stworzyłem wspólnie z mistrzem krajowym Pawłem Kukułą. To fantastyczne uzupełnienie i naturalny krok naprzód dla wielu kursantów.

Sebek: Jak wykorzystujesz społeczność do budowania biznesu? Czy ludzie z Twojego klubu częściej kupują kursy? A może społeczność służy głównie retencji i budowaniu autorytetu?

Krzysztof:. Jeśli chodzi o społeczność i budowanie biznesu, to traktuję to jako naturalny proces zrzeszania osób z tą samą pasją – w moim przypadku oczywiście szachową. Na moim Discordzie gromadzą się wszyscy, którzy kiedykolwiek kupili któryś z kursów. I rzeczywiście widać, że gdy pojawia się jakaś nowość albo ktoś chce wrócić do wcześniejszych materiałów, to ta społeczność bardzo chętnie sięga po kolejne kursy. To dla mnie coś fantastycznego i jestem ogromnie wdzięczny za takie zaangażowanie.

Poza tym społeczność daje też pewne potwierdzenie wartości tego, co robię – pokazuje, że wokół kursów tworzy się grono osób, które naprawdę żyją szachami i wzajemnie się wspierają. To daje mi dużo satysfakcji i motywuje, żeby działać dalej.

Sebek: Gdybyś miał nieograniczony budżet na promocję – jak wyglądałaby Twoja strategia rozwoju?

Krzysztof: Skupiłbym się przede wszystkim na skalowaniu działań online – przeznaczyłbym duże środki na reklamę i marketing, aby dotrzeć do jak największej liczby osób. Jeśli chodzi o promocję zajęć stacjonarnych i popularyzację szachów, postawiłbym na współpracę z placówkami oświatowymi, nie tylko w moim mieście, ale także w wielu innych w całej Polsce. Oczywiście taki scenariusz jest dość nierealny, jednak warto do niego dążyć.

Od przedszkoli po korporacje

Sebek: W swojej ofercie masz zarówno zajęcia dla dzieci i młodzieży, jak również ofertę dla dorosłych i firm. Jak wygląda sprzedaż do biznesu w porównaniu do klientów indywidualnych? Czy decydenci w firmach łatwiej przekonują się do inwestycji w szachy niż pojedynczy rodzice?

Krzysztof: Obecnie sprzedaż do klientów indywidualnych jest większa, jednak mam za sobą wiele wspaniałych współprac biznesowych. Przykładowo miałem okazję gotować i grać w szachy z Karolem Okrasą, a także brałem udział w prestiżowym wydarzeniu SuperBet Rapid & Blitz w Warszawie, na które co roku jestem zapraszany – za co jestem bardzo wdzięczny.

Na co dzień współpracuję również regularnie z Szachowo.pl, a także z firmą Leadvance, gdzie prowadzimy szkolenia online dla pracowników, organizujemy turnieje oraz spotykamy się dwa razy w roku na żywo. W przeszłości miałem przyjemność współpracować także z innymi firmami, m.in. z Kino Polska.

Cieszy mnie, że każdej jesieni, wraz z rozpoczęciem nowego sezonu, zgłaszają się do mnie kolejne firmy zainteresowane współpracą, którą zawsze chętnie podejmuję.

Sebek: Partnerstwa z firmami to często efekt rozpoznawalności. Jak zbudowałeś te relacje? Czy to firmy przychodzą do Ciebie, czy aktywnie je pozyskujesz? Jaki jest klucz do przekonania biznesu, że szachy to inwestycja, a nie koszt?

Krzysztof: Jeśli chodzi o współpracę z firmami, sam specjalnie ich nie poszukuję. To przede wszystkim rozpoznawalność, którą zbudowałem na YouTubie w mojej dziedzinie, przyciąga do mnie propozycje partnerstw. Zdarzało mi się również kilka odrzucić, gdy tematy były niespójne z moją działalnością. Każda nowa propozycja jest jednak dla mnie bardzo miła – czuję się wtedy doceniony za swoją pracę, co daje ogromną satysfakcję.

Sebek: Jak wyróżniasz się na tle innych nauczycieli szachów? Co sprawia, że ludzie wybierają akurat Ciebie?

Krzysztof: Odpowiedź jest prosta – trzeba być sobą. Jako dziecko byłem dość nieśmiały, również we wczesnej dorosłości, i to właśnie szachy pozwoliły mi się otworzyć. Z czasem wypracowałem w sobie naturalność w tym, co robię, i myślę, że to najbardziej przyciąga ludzi. Niczego nie udaję, nie muszę robić niczego na siłę ani nagrywać filmów wbrew sobie – pokazuję swoją prawdziwą osobowość i to sprawia, że trafiają do mnie również poważni klienci.

Jeśli chodzi o samą naukę szachów, wyróżnia mnie mocna merytoryka i profesjonalne podejście, a nie wygłupy w internecie.

Zobacz też: Praca, zaangażowanie, konsekwencja i marka budują wielkie biznesy – Marta Idczak bez filtra

Miara sukcesu

Sebek: Jakie są Twoje kluczowe wskaźniki? Na co zwracasz uwagę w swoim biznesie cyfrowym? 

Krzysztof: Za swoje kluczowe wskaźniki uznaję przede wszystkim umiejętność rozwiązywania problemów moich uczniów oraz sposób, w jaki przekazuję im wiedzę szachową. W swoim biznesie cyfrowym stawiam na uczciwość i rzetelne podejście do szachów – to dla mnie najważniejsze. Pięknie widać to w przekroju moich klientów: od dzieci w wieku ośmiu lat, aż po kursantów po osiemdziesiątce. To pokazuje, że szachy naprawdę łączą pokolenia, a moje podejście trafia do bardzo szerokiego grona osób. Tak mi się wydaje.

Sebek: Co jest bardziej opłacalne: godzina indywidualnych zajęć, czy godzina pracy nad kursem, który możesz sprzedawać nazwijmy to półpasywnie? Jak kalkulujesz wartość swojego czasu między różnymi aktywnościami?

Krzysztof: Oczywiście godzina pracy nad kursem jest zdecydowanie bardziej opłacalna, ale dla mnie kluczowa jest pasja. Jeśli tylko mam czas w grafiku, z przyjemnością prowadzę również zajęcia indywidualne. Szczerze mówiąc, nie kalkuluję wartości swojego czasu aż tak dokładnie. Na szczęście mogę pozwolić sobie na to, aby odrzucić niektóre zajęcia czy inne aktywności zawodowe i skupić się na tym, co w danym momencie jest dla mnie najważniejsze – czy to praca nad projektem, zagadnieniem szachowym, czy innym obszarem mojej działalności.

Budowanie zespołu

Sebek: Wprowadziłeś do zespołu Radosława Malczyka. To pierwszy krok w kierunku skalowania czy sposób na odciążenie siebie? Jak planujesz rozwijać biznes – przez więcej produktów cyfrowych czy budowanie zespołu trenerów?

Krzysztof: Do zespołu wprowadziłem nie tylko Radka Malczyka, ale także Pawła Kukułę, a obecnie dołącza do nas arcymistrz Marcin Tazbir. Paweł i szczególnie Marcin, jako wybitny szachista i trener, potrafią stworzyć materiały kursowe na najwyższym poziomie – takie, których sam nie byłbym w stanie przygotować. To sytuacja typu win-win: Marcin tworzy świetne treści, a ja zajmuję się marketingiem i całą otoczką, dzięki czemu doskonale się uzupełniamy. Podobnie wyglądała współpraca z Pawłem.

Radka wprowadziłem do zespołu z pełnym przekonaniem – znamy się od dziecka, przyjaźnimy się i od lat gramy razem w szachy. Wierzę, że o nim jeszcze świat usłyszy.

Nie chodzi mi jednak o to, by budować bardzo duży zespół trenerów. Bardziej stawiam na wprowadzanie świeżości do produktów cyfrowych i wzbogacanie ich o nowe perspektywy. W głównej mierze to ja zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem tych projektów.

Przyszłość szachów

Sebek: Szachy to jedna z dziedzin, gdzie AI osiągnęło już poziom nadludzki. Jak to wpływa na Twoją rolę jako trenera? Czy obawiasz się, że narzędzia analityczne i AI-owi sparingpartnerzy zastąpią ludzkich nauczycieli?

Krzysztof: Bardzo ciekawe pytanie. Uważam jednak, że AI nie jest w stanie w pełni uczyć szachów w taki sposób, jak robi to człowiek. Być może w jakiejś dalekiej przyszłości się to zmieni, ale dziś relacja człowiek–człowiek jest i zawsze będzie najlepsza.

Jeśli chodzi o moją rolę jako trenera, AI czasami wspiera mnie przy tworzeniu materiałów, choć nawet w prostych obrazkach szachowych potrafi się pogubić. Dlatego według mnie sztuczna inteligencja nie zastąpi nauczycieli – przynajmniej na ten moment. Co będzie w przyszłości, trudno przewidzieć, ale obecnie najważniejsza jest autentyczna relacja i zrozumienie drugiej osoby.

Sebek: Czy rozważasz tworzenie treści po angielsku? Globalny rynek vs głębsze wejście w Polskę – w którą stronę chylisz się bardziej?

Krzysztof: To bardzo dobre pytanie. Jak pewnie wiesz, jestem szachistą i lubię przewidywać kilka ruchów do przodu. O tworzeniu treści po angielsku myślałem już dawno, ale jak każdy mam tylko 24 godziny na dobę, więc nie da się zrobić wszystkiego naraz.

Mogę jednak zdradzić, że stawiam już małe kroki w tym kierunku – choć na razie nie chcę mówić zbyt wiele. Gdy przyjdzie odpowiedni moment, na pewno będzie o tym głośno. Obecnie jednak skupiam się przede wszystkim na rynku polskim, gdzie czuję się najlepiej i gdzie mam najbliższy kontakt ze społecznością.

Sebek: Co poleciłbyś komuś, kto ma wiedzę ekspercką w swojej dziedzinie, ale nie wie od czego zacząć w internecie? YouTube, kurs, czy może coś zupełnie innego? Jakie były Twoje największe błędy na początku?

Krzysztof: Przede wszystkim poleciłbym wiarę w siebie i w swoją dziedzinę – to absolutna podstawa. Wiem z doświadczenia, że wielu moich znajomych czy przyjaciół ma opory przed rozpoczęciem działań w internecie, ale kluczem jest wytrwałość i determinacja.

Jeśli chodzi o wybór platformy, YouTube uważam za świetny start, choć w zależności od branży bardzo dobrze sprawdzają się także Instagram czy TikTok. Nie trzeba robić wszystkiego naraz – ważne, by znaleźć medium, w którym czujemy się naturalnie.

Moim największym błędem na początku było to, że przez ponad dziewięć miesięcy tworzyłem treści wyłącznie organicznie. Z perspektywy czasu wiem, że wsparcie ich płatną promocją pozwoliłoby szybciej rozwinąć kanał. Nie żałuję jednak tej drogi, bo wiele mnie nauczyła i dziś mogę tę wiedzę przekazywać innym.

Podsumowując – najważniejsze to wiara w siebie, dyscyplina i determinacja. To właśnie one decydują, czy uda się coś zbudować w internecie.

Jak się skontaktować?

Sebek: Gdyby ktoś chciał skorzystać z Twoich produktów lub usług, to jak najlepiej się z Tobą kontaktować?

Krzysztof: Zapraszam przede wszystkim na moją stronę szachus.pl oraz kanał YouTube. W opisach znajdziecie mój kontakt mailowy, a bezpośrednio można pisać na adresy: kontakt@szachus.pl lub panszachus@gmail.com. Wystarczy napisać – chętnie odpowiem, doradzę i pomogę.

Krzysztof Budrewicz

Pasjonat szachów od 5. roku życia, wielokrotny medalista turniejów krajowych, w tym mistrz Polski juniorów w szybkim tempie gry w wieku 17 lat. Założyciel firmy szkoleniowej SZACHUŚ, w ramach której prowadzi zajęcia dla adeptów szachów od 4. roku życia – zarówno indywidualne, jak i grupowe, stacjonarnie oraz online (szachus.pl).

Reprezentuje wysoki poziom gry – jego najwyższy ranking FIDE w karierze wyniósł 2374. Jest też aktywny w mediach: prowadzi popularny kanał YouTube PanSzachuś Krzysztof Budrewicz, gdzie dzieli się wiedzą i inspiruje szachową społeczność.

Szachy to dla niego coś więcej niż gra – to życiowa pasja, którą stara się zarażać innych, sam siebie określając jako chodzący „szachmat”. Ma na koncie dziesiątki tysięcy rozegranych partii i nieustannie dąży do tego, by przekazywać rzetelną wiedzę i entuzjazm do królewskiej gry.

Może Cię jeszcze zainteresować: