stare dobre lejki sprzedażowe

Stare dobre lejki sprzedażowe (na przekór high ticketom)

Coraz więcej twórców „kombinuje” z „nowoczesnymi” lejkami. Chociaż zwykle nie są to wcale nowoczesne lejki, tylko stare rozwiązania w nieco zmienionej formie.

W tym samym czasie twórcy, którzy generują setki tysięcy złotych z jednej kampanii… robią to, co działa od lat – budują listę mailową, organizują webinary, robią okienka sprzedażowe, rotują kilkoma produktami, które cyklicznie sprzedają.

Jakie lejki są obecnym trendem? I czy realnie one działają?

Kluczowe wnioski

  • Lejki Instagramowe świetne jako uzupełnienie, ale rzadko są głównym źródłem sprzedaży
  • Autowebinary wciąż działają – wymagają pracy, ale budują pasywny dochód i listę mailową
  • Płatne wyzwania odsiewają „turystów edukacyjnych”, ale generują mniej zapisów niż darmowe webinary
  • VSL sprawdza się z ciepłym ruchem, słabo radzi sobie z zimnym
  • Klasyczne webinary wciąż generują najwięcej dla tych, którzy opanowali system

Nowe? Sprawdzone? Modne lejki w 2026 roku

Lejek Instagramowy – uzupełnienie, nie fundament

Jego celem jest puszczenie reklamy na zaobserwowanie profilu (technicznie ustawia się cel Odwiedziny profilu) i potem pisze do ludzi, którzy zaobserwują profil. Jeszcze do niedawna robiło się to ręcznie, ale od jakiegoś czasu ManyChat pozwolił na zautomatyzowanie tego procesu (choć nie na wszystkich kontach).

Liczby mówią same za siebie – wskaźnik klikalności w wiadomościach na Instagramie wynosi 46%, podczas gdy link-in-bio osiąga zaledwie 1%. ManyChat raportuje, że twórcy odnotowują wzrost od 50 do ponad 800 komentarzy na post dzięki automatyzacji. Open rate sięga 90%, a reply rate – 60%. To pokazuje potencjał kanału.

Czy to działa? Jest kilka „to zależy”. Z moich obserwacji wynika, że rzadko kiedy będzie to główny lejek sprzedażowy, ale bardzo dobre uzupełnienie. Jeśli jednak nie generujesz jeszcze sprzedaży lub dopiero zaczynasz, lepiej przeznaczyć ten budżet reklamowy na coś, co szybciej wygeneruje pieniądze na koncie.

  • warto korzystać, jeśli Twoi odbiorcy zwracają uwagę na liczbę obserwujących (u mnie mając 200 obserwujących pozyskiwałem klientów premium, więc nie miało to przełożenia).
  • jest najprostszym lejkiem do wdrożenia i czasami 10-20 zł / dziennie potrafi dawać wymierne korzyści.
  • konieczne jest pisanie do nowych obserwujących – inaczej „przepalasz” potencjał.
  • reklamy muszą mieć wyraźne CTA „Zaobserwuj profil” – reklamy w stylu „kliknij link w bio” albo brak CTA będą bardzo słabo działać.
  • często używamy tego lejka żeby osiągnąć 1000 obserwujących na IG, co pozwala na prowadzenie live’ów.

Autowebinar – klasyk, który wciąż zarabia

To wciąż działa. W zależności od branży, niszy i oferty – może wychodzić na plus lub po prostu zarabiać na pokrycie kosztów reklam.

Badanie Segmetrics pokazuje, że leady z automatycznych webinarów są warte 243% więcej niż leady z standardowych lejków sprzedażowych. W przypadku EOFire każdy lead z autowebinaru był warty 81,05 USD – o 243% więcej niż osoby, które nie uczestniczyły w webinarze.

Na początku jest bardzo dużo pracy do włożenia – konfiguracja wszystkiego, nagrania, przygotowanie kolejki mailowej, oferty po zakupie. Jest tego cała masa. Ale naprawdę warto, bo potem możesz „pasywnie” budować listę mailową i klientów.

To żadna nowość – to lejek znany od wielu lat.

Później w zależności od budżetu i ilości zapisów możemy optymalizować reklamy np. nie pod sam zapis, ale np. pod osoby, które dołączyły do pokoju webinarowego albo nawet dodały produkt do koszyka. Im większy ruch, im większy budżet, im więcej danych, tym więcej możliwości.

Płatne wyzwanie – otwieranie portfela od razu

To taka płatna (często 2-dniowa) wersja webinaru. Jest o tyle dobre, że ludzie od razu płacą (zwykle 30-60 zł), dzięki czemu już „otwierają portfel” i chętniej kupują kolejne produkty.

Statystyki completion rate są imponujące – płatne wyzwania osiągają 60-80% ukończalności, podczas gdy standardowe kursy online ledwo przekraczają 15%. To ogromna różnica, która przekłada się na faktyczne rezultaty uczestników.

Minusem jest to, że z tego samego budżetu reklamowego jak na webinar, zbieramy mniej adresów e-mail. Odsiewamy co prawda „turystów edukacyjnych”, którzy nic nie kupią, ale otrzymujemy np. 50 zamiast 500 osób, do których możemy sprzedawać.

A dlaczego często jest 2-dniowe? Chociażby żeby uzasadnić dlaczego produkt jest płatny.

Case study Fabryki Testów pokazuje moc tego formatu – koszt za zapis spadł o 71% (ze 140,44 zł do 40,09 zł), a ROI wzrósł z 40% do 142%. Pierwsza kampania ledwo pokryła koszty, druga była w pełni zyskowna. Frekwencja skoczyła z 35-55% do 70% – ludzie, którzy płacą, rzeczywiście przychodzą.

Szczegóły znajdziesz tutaj: https://sebekodmetaads.pl/case-study/koszt-za-zapis-nizszy-o-71-case-study-fabryki-testow/

Lejek VSL – krótkie wideo, szybka decyzja

To również stary lejek, który wraca niczym spodnie dzwony do mainstreamu. Polega na tym, że z reklamy kierujesz ludzi na wideo, w którym pokazujesz rozwiązanie jakiegoś problemu i potem zachęcasz do „darmowej konsultacji”, która w rzeczywistości jest spotkaniem sprzedażowym. Od autowebinaru różni się głównie tym, że wideo jest krótsze (około 15-20 minut).

Dane pokazują skuteczność – lejki VSL konwertują na poziomie 3-8%, podczas gdy webinary osiągają 2-5%. DigitalMarketer raportował, że strony z VSL konwertowały na poziomie 8,2% w porównaniu do zaledwie 1,9% dla wersji text-only. To ponad 4-krotna różnica. Średni widz ogląda 60-70% wideo przed podjęciem decyzji.

Niestety rzeczywistość potrafi rozmijać się ze średnią i dużo osób nie ogląda wideo wcale – przez co nawet jak pojawi się na spotkaniu, to często nie wie, czego ono do końca dotyczy, bo nie zapoznał się z wideo i treścią na stronie.

Istnieją dwie szkoły – dostęp do wideo za adres e-mail (żeby od razu budować listę mailową) lub bez tego – od razu wideo i kierowanie do kalendarza.

Sprawdza się szczególnie dobrze, kiedy masz dobrą ofertę i sporą bazę ciepłego ruchu. Kiepsko działa w ruchu zimnym.

Przykład dobrego wykorzystania możesz zobaczyć tutaj: https://sebekodmetaads.pl/case-study/68-skutecznosc-konwersji-lejka-vsl-case-study-adama-lacha-pracze-online/

W case study Adama Lacha współczynnik konwersji na spotkaniach wynosił ponad 90% dla ruchu ciepłego, przy show-up rate 68%. VSL funnel wygenerował 19 zapisów na konsultacje za 22,84 zł za zapis. 13 z nich przełożyło się na sprzedaż.

A jeśli zmagasz się z jakością pozyskiwanych leadów przez lejek VSL, to zachęcam również do zapoznania się z tym: https://sebekodmetaads.pl/case-study/dwa-razy-mniej-spotkan-trzy-razy-wiecej-sprzedazy-case-study-akademia-przedsiebiorcow/

Czy te lejki są złe albo nie działają?

Absolutnie nie. Po prostu nie są żadną nowością, a ich skuteczność leży w szczegółach.

To, czy warto z nich skorzystać w Twoim przypadku zależy od wielu czynników – oferta, grupa docelowa, marka osobista, ilość posiadanych produktów, budżet reklamowy i wiele więcej.

Ich ogromną zaletą jest dywersyfikacja. Często jest tak, że jeden lejek daje fajne wyniki przez X czasu, a drugi czy trzeci nie – a nagle sytuacja się odwraca. Pierwszy przestaje generować wyniki, ale np. drugi zaczyna. Poleganie wyłącznie na jednym lejku jest jak inwestycja wyłącznie w złoto. Raz lepiej raz gorzej. Dywersyfikacja pozwala uniezależniać się od kryzysów i zawirowań.

Co robią twórcy, którzy nie kombinują tylko robią to, co działa od lat?

Webinary.

To nie zadziała u każdego od razu. Na początku wymaga pracy, konfiguracji narzędzi, umiejętności występowania przed kamerą. Ważne są aspekty techniczne, jak jakość dźwięku, obraz i szybkość internetu.

Ale jak się uczyć, to od najlepszych.

Mistrzowie webinarów – liczby mówią same

Mirek Burnejko – który z jednego webinaru potrafi wygenerować 300 000 zł przychodu (z przedsprzedaży).

Kampania dla Akademii Usług przyniosła 901 zapisów z reklam Meta po średnim koszcie 7,22 zł za zapis. 63 200 nowych odbiorców objętych zasięgiem, niemal 3 000 kliknięć w reklamy. Webinar zgromadził 384 osoby na żywo – to 42,6% frekwencja z zapisów. Finalnie 242 sprzedane dostępy, w tym 41 bezpośrednio przypisanych reklamom. Łączny przychód przekroczył 300 000 zł.

Łukasz Zdanowicz – który w niszy projektantów konstrukcji generuje średnio 150 000 zł.

Kampania dla kursu „Projekt od A do Z” pokazuje moc systematycznego testowania. Łukasz przetestował 25 różnych kreacji reklamowych – 20 grafik i 5 wideo. Bezlitośnie wyłączył 21 wariantów, zostawiając tylko 4 „złote”. 771 zapisów po 12,76 zł za zapis. 39% szczytowa frekwencja podczas prezentacji. 51% zapisów pochodziło z ruchu ciepłego. Finalnie 148 269 zł przychodu brutto, 73 zakupy przypisane reklamom przy budżecie 11 914,89 zł.

Michał Dąbrowski – który z samego kursu o zrozumieniu swojego psa generuje blisko 100 000 zł (część klientów dobiera dodatkowo produkty fizyczne ze sklepu Michała, co sumarycznie zwiększa wynik).

Kampania dla kursu „Zrozum Swojego Psa” przełamała wieloletni wzorzec Michała. Przez lata największa sprzedaż odbywała się podczas webinaru, a kolejne dni przynosiły niewiele. Tym razem 11 000+ łącznych zapisów, w tym 7 174 z Meta Ads po średnim koszcie 2,86 zł. Ciepły ruch generował zapisy po 0,87 zł.

Kluczowe odkrycie – tygodniowe okienko sprzedażowe niemal podwoiło wynik z webinaru. 48 954 zł podczas transmisji, ale dodatkowe 24 zakupy za 14 328 zł już po webinarze, tylko z reklam (ROAS 2,95). Łącznie 158 transakcji i 93 851 zł przychodu ze sprzedaży samego kursu przy 25 384,49 zł wydanych na reklamy.

Dlaczego webinary wciąż dominują?

Statystyki nie kłamią. Średnia konwersja webinarów wynosi 56-61,7%. ROI w rynkach B2B sięga 1200%. Webinary 60-minutowe generują najwyższą konwersję CTA – 26%. Koszt per lead jest o 40-70% niższy niż w innych kanałach.

Email marketing – fundament systemowej sprzedaży – zwraca 36-40 dolarów za każdego wydanego dolara. W retail i e-commerce ROI sięga nawet 45 dolarów. 57% zapisów na webinary pochodzi właśnie z emaili.

To nie jest magia – to systemowe podejście

Znajdź działającą formułę. Dopasuj ofertę do grupy docelowej. Rotuj kilkoma produktami, które cyklicznie sprzedajesz.

Buduj listę mailową systematycznie – to fundament długoterminowego biznesu. Email ma najwyższy CLV (Customer Lifetime Value) w czasie. Organizuj webinary regularnie, nie sporadycznie. Robisz okienka sprzedażowe z realnym deadline – strategia scarcity zwiększa konwersję do 30%.

System wymaga czasu na zbudowanie, ale potem działa jak zegarek.

Jakość ponad ilość – lekcja z high ticket

Case study Akademii Przedsiębiorców pokazuje paradoks, który zmienia perspektywę na koszt leada.

Problem – dużo spotkań, mało sprzedaży. Około 20 spotkań tygodniowo przy koszcie 125 zł za zapis generowało zaledwie 2 sprzedaże. Złe leady, odwołane spotkania, uczestnicy nieświadomi o co chodzi.

Rozwiązanie – precyzyjne targetowanie. Zawężenie wieku, strategiczne zainteresowania, wykluczenia osób które już były na stronie w ostatnich 3 dniach oraz już skorzystały z oferty. 90% budżetu na grupę podstawową, 10% na testy.

Wynik – koszt za zapis wzrósł ze 125 zł do 228 zł. Liczba spotkań spadła z 20 do 10 tygodniowo. Ale sprzedaż potroiła się – z 2 do 6 transakcji tygodniowo.

Droższy lead nie oznacza gorszego wyniku. W sprzedaży high ticket jakość bije ilość.

Podsumowanie

  • Nie ma jednej skutecznej drogi – są możliwości, które testujesz i dopasowujesz
  • „Nowoczesne” lejki to często stare rozwiązania w nowej formie
  • Webinary wciąż dominują u top twórców generujących setki tysięcy złotych
  • Testuj świadomie – nie ślepo kopiuj to, co działa u innych
  • Dopasuj rozwiązanie do swoich możliwości i predyspozycji
  • Liczy się nie tylko wynik finansowy, ale wniesienie realnej wartości w życie klientów i poczucie satysfakcji z wykonywanej pracy

FAQ

Czy lejek Instagramowy może być głównym źródłem sprzedaży?

Rzadko. Z moich obserwacji wynika, że działa świetnie jako uzupełnienie głównego lejka, ale nie jako fundament. Open rate 90% i reply rate 60% są imponujące, ale to wciąż kanał wspomagający. Jeśli dopiero zaczynasz i nie generujesz jeszcze sprzedaży, lepiej zainwestuj budżet w rozwiązania, które szybciej wygenerują przychód.

Ile czasu trzeba poświęcić na setup autowebinaru?

Na początku jest bardzo dużo pracy. Konfiguracja wszystkiego, nagranie webinaru, przygotowanie kolejki mailowej, oferty po zakupie, integracje techniczne – to kilka tygodni intensywnej pracy. Ale potem system działa „pasywnie”, budując listę mailową i klientów bez Twojego stałego zaangażowania. To inwestycja czasu, która zwraca się przez lata.

Czy płatne wyzwanie działa w każdej branży?

Nie w każdej. Sprawdza się szczególnie dobrze w branżach specjalistycznych, gdzie uczestnicy cenią konkretną wiedzę praktyczną. Opłata 30-60 zł skutecznie filtruje odbiorców – odsiewasz „turystów edukacyjnych”, zwiększając jakość leadów i frekwencję (60-80% completion rate vs <15% dla darmowych kursów). Minusem jest mniejsza liczba zapisów z tego samego budżetu – 50 zamiast 500 osób.

Kiedy VSL jest lepszy od webinaru?

VSL sprawdza się świetnie z ciepłym ruchem – osobami znającymi już Twoją markę. Konwersja na spotkaniach może przekraczać 90%, przy show-up rate około 68%. Kiepsko działa w ruchu zimnym. Jeśli masz sporą bazę obserwujących, byłeś na stronie WWW lub lista mailową – VSL może być skuteczniejszy niż webinar (3-8% konwersji vs 2-5%). Krótszy format (15-20 min vs 60-90 min) oznacza mniejszą barierę wejścia.

Jak długo trwa stworzenie działającego systemu webinarowego?

Od kilku tygodni do kilku miesięcy. Musisz opanować występowanie przed kamerą, przygotować prezentację, skonfigurować narzędzia, zbudować sekwencje mailowe, przetestować reklamy i kreacje. Ale patrzę na liczby moich klientów – Mirek Burnejko generuje 300 000 zł z jednego webinaru, Łukasz Zdanowicz średnio 150 000 zł, Michał Dąbrowski blisko 100 000 zł. System wymaga czasu na zbudowanie, ale potem działa jak zegarek i generuje przewidywalne przychody.


Chcesz przegadać Twój temat? Umów się na konsultację.

Może Cię jeszcze zainteresować: